Każdy czuję obawę przed windykatorami, jak zatem należy z nimi rozmawiać, czego się spodziewać?

Markus Marcinkiewicz, Prezes Zarządu w VEX Corp Sp. z o.o., autor książki „Zawodowy Windykator”Najważniejsza jest współpraca. Proces windykacji z reguły trwa jakiś czas, więc kontakt między wierzycielem a dłużnikiem jest nieunikniony. Każdy windykator, który zakupi dług jakiegoś konsumenta, jest zobowiązany na początku wysłać zawiadomienie o cesji i wezwania do zapłaty. Wezwanie do zapłaty dotyczy też firm windykacyjnych, działających na zlecenie określonej firmy pożyczkowej. Pierwszy list informuje o cesji i szczegółach zadłużenia, a także zachęca do kontaktu i ustalenia zasad spłaty długu. Niestety często zdarza się, że osoby zadłużone korzystają z niezbyt mądrych rad znalezionych na forach internetowych o pożyczkach, gdzie inni użytkownicy „polecają” m.in. blokowanie numerów, nieodbieranie telefonów i inne metody unikania kontaktu z windykatorem. Najczęściej skutkuje to wizytą windykatora terenowego w domu.

Nawet media alarmują, że windykator to nie komornik i nie ma prawa wejść nieproszony do domu dłużnika.

Jasne, że dłużnik nie ma obowiązku wpuszczania windykatora do mieszkania, nie musi nawet z nim rozmawiać, ale to nie doprowadzi do niczego dobrego. Windykator za jakiś czas ponowi przecież próbę kontaktu z osobą zadłużoną. Może się zdarzyć, że spotka wtedy sąsiadów i poprosi o przekazanie, że pojawił się pod domem dłużnika. Według UOKiK jeśli windykator nie zastał dłużnika w domu, ma prawo szukać go w pracy. Nie powinno się jednak informować pracodawcy o swoich intencjach. Czy warto doprowadzać do takiej sytuacji? Moim zdaniem to nie jest ani mądre, ani opłacalne dla zadłużonego. Wobec dłużnika unikającego kontaktu intensyfikuje się czynności operacyjne. Chodzi o to, żeby w końcu nawiązać kontakt, a najlepiej doprowadzić do wizyty windykatora terenowego. Jeżeli jesteśmy w stałym kontakcie z windykatorem, to możemy dojść do porozumienia w kwestii spłaty długu i właściwie nie odczuć działań windykacyjnych.

W jakiej sytuacji można liczyć na rozłożenie długu na raty?

Najważniejsza jest rozmowa i szczerość. Moja firma specjalizuje się w windykacji chwilówek i pożyczek. Z racji tego, że od lat windykujemy dla kilkunastu firm – dużych i małych, z których wiele jest dostępnych w Waszych rankingach – to mamy do czynienia z różnymi konsumentami.

Mamy pewną przewagę nad konkurencją, ale wcale nie dlatego, że umiemy namierzać ukrywających się dłużników. Po prostu potrafimy z nimi rozmawiać o ich problemach. Kiedy firmy pożyczkowe pytają mnie, w czym moja firma jest lepsza od innych, zawsze proszę, aby przekazali mi pakiet wierzytelności już po obsłudze ich najlepszych partnerów, a pokażę, co więcej można na nim zrobić. Ja swoim windykatorom zawsze powtarzam, że z zadłużonymi trzeba najpierw po prostu porozmawiać. Zapytać, co takiego się stało, że nie byli w stanie oddać pożyczki. Może wydarzyła się choroba, albo jakaś tragedia w rodzinie? Może dłużnik stracił pracę? Albo małżonek dłużnika? Windykator, o czym też piszę w swojej książce, musi być trochę jak psychoterapeuta – umieć słuchać. Nie powinien także bać się niewygodnych pytań – dzięki temu może dowiedzieć się czegoś o ogólnej sytuacji finansowej osoby zadłużonej. Szczerość często pomaga pozytywnie zakończyć sprawę.

Może zatem wystarczy umieć oszukać windykatora?

Prawda jest taka, że ani windykator, ani rzecznik praw konsumenta, ani nawet UOKiK nie mają żadnych narzędzi, żeby sprawdzić, czy dłużnik po prostu nie kłamie. Bardzo często jest tak, że windykatorzy zgadzają się na raty, choć nie powinni, a dłużnik na tym korzysta. Intuicja i doświadczenie to podstawa w moim zawodzie, ale to przychodzi z czasem. Niestety trzeba się kilka razy dać oszukać, żeby potem być odpornym. Jeżeli firma windykacyjna obsługuje kilkanaście firm pożyczkowych, to bardzo często jest tak, że dłużnik pojawia się w kilku rejestrach i można prześledzić jego postępowanie sprzed roku, gdy miał do spłaty inną pożyczkę. To pomaga w ocenie rzetelności i wiarygodności konsumenta. Najczęściej jest tak, że konsumenci nie pamiętają, z jaką firmą kontaktowali się pół roku temu. Potrafią też zapomnieć, z jakim windykatorem rozmawiali przed godziną. To doprowadza do zabawnych, ale i niepokojących sytuacji.

A kiedy wszystko jest w porządku, to można tak po prostu przyznać raty dłużnikowi?

Każdy może dostać raty, jeśli będzie wiarygodny. Raty to jednak opcja dla współpracujących z windykatorem konsumentów, a nie obowiązek windykatora. Miłym dłużnikom się pomaga, innym raczej nie. Czasami widać, że zadłużeni po prostu kłamią. Natomiast jeżeli ktoś zdecyduje się szczerze porozmawiać o swojej sytuacji, przyznanie rat jest bardzo prawdopodobne. Zresztą nawet jeśli uzgodniona zostanie spłata w ratach i ktoś przekroczy termin, albo wpłaci mniejszą kwotę niż wymagana, to będzie to lepsze rozwiązanie niż niepłacenie i unikanie kontaktu.

Takim zadłużonym trudniej jest dostać zgodę na raty?

Trudno będzie takiemu zadłużonemu przekonać windykatora, że akurat teraz jego usprawiedliwienia są prawdziwe. Ja wychodzę z założenia, że nawet jeżeli windykator wymaga kwoty przekraczającej możliwości zadłużonego, to należy zapłacić tyle, ile da się udźwignąć. Nie stać mnie na 700, ale mogę zapłacić 500 i poprosić o dodatkowy czas na dopłacenie brakującej kwoty – to przecież zawsze coś. Komunikacja i nagradzanie dłużników terminowo spłacających zobowiązania mają duże znaczenie w mojej praktyce windykacyjnej.

W Internecie można przeczytać wiele negatywnych opinii na temat pracy windykatorów. Jak jest naprawdę?

Z Internetu można się też sporo dowiedzieć zachowaniu ludzi w stosunku do windykatorów. Są dwa popularne fora internetowe, gdzie publikowane są porady, jak oszukiwać wierzycieli i skutecznie unikać spłaty długów. Jeśli pojawi się ktoś, kto zasugeruje, że długi jednak należy spłacać, może się spodziewać wyzwisk i podejrzeń, że jest pracownikiem firmy windykacyjnej. Nierzadko forumowicze chwalą się, że walczą z windykatorami i komornikami. Trudno poważnie traktować wpisy tych, którzy publicznie przyznają, że udało im się wyłudzić jakieś drobne kwoty od firmy pożyczkowej, a teraz są oburzeni, że ktoś wymaga od nich spłaty.

To znaczy, że użytkownicy udzielają sobie porad, jak oszukać windykatorów?

Można bez większych trudności znaleźć wpisy i rady jak napisać kłamliwą skargę do UOKiK, czy KNF. Są też rady, aby nie rozmawiać z windykatorem i czekać na pozew. Pojawiają się też inne, naprawdę wulgarne sugestie, a często im bardziej są absurdalne, tym większą zyskują popularność.

A Pan co by poradził zdesperowanym konsumentom?

Zawsze apeluję o rozsądek i przestrzegam przed korzystaniem z rad zgromadzonych na forach – więcej niż pewne jest, że ich stosowanie zakończy się katastrofą finansową. Ci forumowi „eksperci” są zawsze anonimowi; nie ponoszą żadnej odpowiedzialności za wprowadzanie swoich rad w życie. Najlepiej po prostu porozumieć się z windykatorem i zacząć spłacać dług. Zaleganie z płatnościami to przede wszystkim więcej pism, maili, telefonów i wizyt, a finałem i tak będzie pozew z nakazem zapłaty. Można sprawę odwlekać i pisać odwołania, ale i tak w większości przypadków trzeba będzie zapłacić. W niektórych przypadkach może się także okazać, że oprócz długu do zapłaty są jeszcze koszty zastępstwa procesowego, zgodnie z taryfikatorem Ministerstwa Sprawiedliwości. Dłużnicy muszą zrozumieć, że firma windykacyjna prowadzi windykację na koszt wierzyciela. Jest ona w 100% darmowa dla dłużnika. Gdy natomiast do mieszkania wchodzi komornik, to najpierw zabiera swoje koszty, a potem z każdej złotówki odlicza sobie prowizję. Co się zatem bardziej opłaca?

Poruszył Pan kwestię rad by nie płacić windykatorom. Co z opiniami, że zamiast spłacać chwilówki, lepiej czekać na decyzje sądowe?

Takie opinie wygłaszają ci, którzy zazwyczaj mają ogromne długi. To osoby, które znają swoje prawa, ale raczej zapominają o obowiązkach i nigdy nie próbują porozumieć się z windykatorami. Jeżeli ktoś liczy na to, że dług się przedawni, to jest po prostu naciągaczem. Ci, którzy nie płacą, postępują także nieuczciwie wobec osób, które mimo niskich pensji i tragedii życiowych starają się spłacać swoje zadłużenia.

Dlaczego nie warto unikać spłaty zadłużenia?

Przeciąganie w czasie spłaty nie jest dobrym rozwiązaniem, bo wierzyciele nie czekają długo. Dłużnicy wolą iść na wojnę z windykatorami i często sami prowokują ich do przekazania sprawy do Komornika Sądowego. Tylko na etapie windykacji polubownej dług jest prywatną sprawą dłużnika, dlatego kiedy sprawą zajmuje się Komornik Sądowy, dla rodziny zadłużonego może to być prawdziwa trauma. Poza tym unikanie spłaty wyklucza nas z kręgu zainteresowania porządnych firm pożyczkowych – tych, które weryfikują klientów. Należy się także spodziewać wpisu do Krajowego Rejestru Długów, gdzie każdy, kto ma życzenie sprawdzić potencjalnego konsumenta, może się przekonać, z jaką osobą ma do czynienia.

Czy warto brać chwilówkę na spłatę raty?

Odradzam takie rozwiązanie. To zawsze kończy się wpadnięciem w spiralę długów. Chwilówki można użyć do spłacenia innej pożyczki tylko wtedy, gdy grozi nam jej wypowiedzenie i związane z tym koszty. Pożyczki krótkoterminowe mogą być też świetnym rozwiązaniem, jeśli brakuje nam pieniędzy na jakieś niezbędne opłaty, a nawet prezenty czy wakacje. Można ja wziąć, ale tylko pod warunkiem, że jesteśmy pewni naszych możliwości spłaty. Ci, którzy spłacają zadłużenie w terminie, mogą być pewni uczciwych warunków umowy. Konsumenci mogą sprawdzić firmy pożyczkowe na specjalistycznych porównywarkach takich jak np. porównywarka pożyczek przez internet – pozyczkaportal.pl. Wiele firm pożyczkowych udziela wsparcia finansowego na niskie kwoty – za 0 zł albo z zerowym oprocentowaniem za pierwszym razem. Jeśli konsument okazuje się rzetelny i spłaca swoje zobowiązania w terminie, to firmy mają dla niego kolejne oferty i produkty na znacznie lepszych warunkach, a często na znacznie wyższe kwoty.

A co z wysokimi kosztami windykacji chwilówek ?

Koszty windykacyjne chwilówek są dosyć wysokie, ale jednocześnie firmy pożyczkowe tego nie ukrywają, dlatego każdy przed pożyczeniem pieniędzy może się zgodzić na stawiane warunki lub nie. Tak jak mówiłem wcześniej, chwilówka może być rozwiązaniem, jeżeli jesteśmy pewni, że damy radę spłacić ją w zakładanym terminie. W wielu przypadkach jest tak, że dłużnik jest traktowany jako partner, a nie okazja do zarobku. W dodatku firma sprawdza, czy dana osoba już nie widnieje w rejestrach osób nierzetelnych. Pamiętajmy też, że nikt nikogo nie zmusza do brania pożyczek. Media od wielu lat alarmują, żeby nie brać chwilówek, jeśli kogoś nie stać na spłatę. Ja od wielu lat wyznaję pogląd, że chwilówki są tanie, ale tylko dla tych, którzy dokonują spłat w terminie. Narzekania na ceny chwilówek wychodzą od osób, które unikają terminowej spłaty. Chwilówka robi się droga, jeśli zamiast ją zwrócić o czasie, czekamy na wyrok sądowy – wtedy rzeczywiście musimy sporo dopłacić do pierwotnej kwoty pożyczki. Fakt, że przy obecnym klimacie zmian w przepisach regulujących działania komorników może się okazać, że za dwa albo trzy lata faktycznie będzie się opłacało oszukiwać wierzycieli i polską gospodarkę.

Czy firmy windykacyjne pomagają w spłacie długu?

Jeśli ktoś nie radzi sobie ze spłatą zobowiązania, nie powinien nigdy tego ukrywać. Wręcz radzi się, aby natychmiast rozpocząć negocjacje. Wiadomo, że wierzyciel musi przestrzegać określonych wytycznych, ale to nie znaczy, że dłużnikowi nie można pomóc. Jest mnóstwo sposobów, żeby ułatwić dłużnikowi spłatę zadłużenia i ochraniać go przed postępowaniem sądowym, a potem egzekucyjnym. Wierzyciele wymyślają bonusy, które pozwalają w szybszy sposób spłacić dług, np. z okazji świąt część długu może zostać umorzona. Innym przykładem może być renegocjacja zawartej umowy, można starać się o wydłużenie terminu spłaty w celu zmniejszenia raty. Podstawą wszystkiego jest jednak kontakt i rozmowa z windykatorem, czego ludzie często się obawiają. Czas, w którym dłużnik bał się windykatora, dawno już minął – niestety teraz nie traktuje się nas dobrze. Dlatego zawsze uważam, że najlepszym rozwiązaniem jest rozmowa. W mojej książce „Zawodowy Windykator” wyjaśniam windykatorom, jak należy negocjować z dłużnikami. Michał Szafrański (autor bloga „Jak oszczędzać pieniądze”) uznał, że moją książkę przede wszystkim powinni przeczytać wszyscy zadłużeni – dzięki niej zrozumieją zasady pracy windykatora. Jeśli tę wiedzę zadłużony wykorzysta do tego, żeby uzyskać lepsze warunki spłaty, to dla mnie będzie to sukces. Pewnie znajdą się i tacy, którzy informacje z książki wykorzystają do złych celów, ale ja wolę szukać w ludziach raczej pozytywnych cech i wierzyć w ich dobre intencje.