Ustawa o zakazie handlu w niedzielę została uchwalona w nocy z 10 na 11 stycznia. Wejdzie w życie w marcu i będzie preludium przed praktycznie całkowitym usunięciem niedzielnego handlu w 2020 roku. Póki, co najdłuższy fragment ustawy, która czeka na podpis prezydenta, mówi o wyjątkach, wyłączających spod zakazu.

Zakaz handlu w niedzielę – od kiedy?

Dwie niedziele wolne od handlu w miesiącu – do takich ograniczeń musimy przywyknąć od marca 2018 roku. Ustawa, uchwalona na początku stycznia przez polski sejm zakłada jeszcze dalej posunięte restrykcje. W 2019 roku zrobimy zakupy tylko w trakcie jednej handlowej niedzieli miesięcznie. W 2020 roku wejdzie w życie właściwie całkowity zakaz handlu z nielicznymi wyjątkami. Handlowe pozostaną niedziele przed Wielkanocą, Bożym Narodzeniem i cztery dodatkowe, po jednej pod koniec stycznia, kwietnia, czerwca i sierpnia. Dodatkowo ustawodawca planuje nowelizację uchwalonego prawa, która nałoży dalsze restrykcje w niedzielnym zakazie handlu.

Niedziele handlowe 2018

  • Styczeń: 7, 14, 21 i 28;
  • Luty: 4, 11, 18 i 25;
  • Marzec: 4 i 25;
  • Kwiecień: 29;
  • Maj: 6 i 27;
  • Czerwiec: 3 i 24;
  • Lipiec: 1 i 29;
  • Sierpień: 5 i 12;
  • Wrzesień: 2 i 30;
  • Październik: 7 i 28;
  • Listopad: 4 i 25;
  • Grudzień: 2, 16, 23 i 30.
Przedsiębiorcy, którzy złamią nowe ograniczenia, muszą liczyć się z nałożeniem grzywny w wysokości od 1000 do 100 000 zł.

Handel w niedzielę w Europie

Inicjatorzy nowych regulacji, czyli związkowcy z Solidarności, forsując swój pomysł, powoływali się na przykłady z zagranicy. W Europie Zachodniej rzeczywiście przepisy są bardziej restrykcyjne niż nad Wisłą. Jednak niemal całkowity zakaz handlu w państwach Unii obowiązuje jedynie w Niemczech i Austrii. Poza Unią podobnie surowe prawo jest w Norwegii i Szwajcarii. Większość państw wspólnoty z tak zwanej “Nowej Unii” nie ogranicza prawa do handlu w niedzielę. Wyjątkiem były jeszcze niedawno Węgry. Jednak po roku obowiązywania zakazu, władze musiały wycofać się z pomysłu. Zupełnie się nie sprawdził. Pracownicy tracili etaty, a także bonusy, które przysługiwały za niedzielną pracę.
Prawo handlowe jest liberalizowane również na zachodzie Europy. Społeczeństwo jest tam zamożniejsze, a gospodarka bardziej rozwinięta i wydawałoby się, że takie kraje jak Francja czy Wielka Brytania mogą sobie pozwolić na uszczuplenie wpływów do budżetu w zamian za większy komfort swoich obywateli. Jednak we Francji od 2015 roku możemy zaobserwować złagodzenie restrykcji. Wprowadzona wówczas ustawa Macrona, umożliwiła handel przez 12 niedziel roku. Sklepy rodzinne mogą być otwarte w każdą niedzielę. Z zakazu w 2016 roku wyłączonych zostało również aż 500 miejscowości turystycznych. W Wielkiej Brytanii z kolei w niedzielę sklepy działają, ale krócej.

Handel w internecie i inne wyjątki

Poza tym, że ustawa o zakazie handlu może wpłynąć na zarobki Polaków, to jeszcze stanowi pewne zagrożenie wolnej konkurencji. Wszystko przez wprowadzenie licznych wyjątków, które dają przewagę np. stacjom benzynowym. Tekst ustawy zawiera aż 30 przypadków dozwolonej niedzielnej działalności handlowej. Co więcej, od marca pracodawcy będą mogli wymagać od nas pracy w święta, co do tej pory było niemożliwe. Z zakazu handlu w niedzielę wyłączone są m.in.:

  1. apteki,
  2. piekarnie i lodziarnie,
  3. kwiaciarnie,
  4. lokale gastronomiczne,
  5. placówki sprzedające pamiątki i dewocjonalia,
  6. lecznice zwierząt,
  7. placówki handlowe, w których przeważająca działalność polega na sprzedaży prasy, biletów komunikacji miejskiej, wyrobów tytoniowych, kuponów gier losowych i zakładów wzajemnych,
  8. poczty,
  9. placówki handlowe w szpitalach.

Dozwolony jest również handel w internecie, co może stymulować dalszy rozwój internetowych zakupów, które Polacy pokochali. Nad Wisłą po wirtualny koszyk codziennie sięga 9% konsumentów, co jest najwyższym odsetkiem w Europie. Niestety brak precyzji zapisów w ustawie, może prowadzić do utrzymania zakazu handlu za pomocą aplikacji mobilnych. Takie ograniczenie zdaniem ekspertów Forum Obywatelskiego Rozwoju jest przykładem wysokiego ryzyka legislacyjnego w Polsce, które zniechęca firmy do inwestycji. Nieograniczony dostęp do usług online 24 godziny 7 dni w tygodniu jest nieodłączną cechą, która stanowi o atrakcyjności zarówno branży e-commerce, jak i np. pożyczek online. Rośnie też udział użytkowników mobilnych, którzy oczekują możliwości korzystania z platform internetowych, niezależnie od miejsca i czasu.

Zagrożenia ustawy o zakazie handlu w niedzielę

Poza zniechęcaniem przedsiębiorców do inwestycji, ustawa może mieć jeszcze inne negatywne konsekwencje. Jak pokazuje przypadek węgierski, pracę mogą stracić tysiące osób. Według analityków PwC przez rok funkcjonowania nowych przepisów dojdzie do redukcji nawet 20 tys. etatów. Oczywiście zmaleć mają również obroty sklepów, co oznacza mniejsze wpływy do budżetu z tytułu podatków. PwC szacuje, że Skarb Państwa straci w ciągu pierwszego roku 890 mln zł. Takie działania dziwią, skoro z jednej strony państwo stara się uszczelniać system podatkowy, wprowadzając np. Jednolity Plik Kontrolny dla płatników VAT, a z drugiej strony naraża budżet na straty, ustanawiając wolne niedziele.
Bardzo duże wątpliwości budzą też niejasności interpretacyjne. Wyłączone z zakazu stacje benzynowe już zapowiedziały rozbudowanie asortymentu. I tak obok paliwa, czy napoju, kupimy tam również telewizor. Istnieje ryzyko, że stacje zamienią się w centra handlowe z dystrybutorami paliwa. Podobnie, rzecz ma się z punktami handlowymi w “zakładach prowadzących działalność w zakresie kultury, sportu, oświaty, turystyki i wypoczynku”. Czy taki zapis umożliwi sprzedaż w niedzielę i święta, centrom handlowym, w których organizowane są np. wystawy? Przepisy są na tyle niejasne, że nie tak trudno to sobie wyobrazić.