Jakie jest zaufanie klientów do firm pożyczkowych?

Zaufanie jest rosnące i to wynika z badań jakie przeprowadził Związek Banków Polskich we wszystkich branżach rynku finansowego. Ono jest oczywiście w tej chwili niesatysfakcjonujące – wynosi 17 proc., natomiast wzrosło od poprzedniego roku z 11 proc., więc jest to wzrost o 54 proc. rok do roku – bardzo duży skok zaufania. Wynika to między innymi z tego, że mieliśmy za sobą pierwszy etap regulacji, wprowadzono wymogi kapitałowe wobec spółek, KAP – czyli limit na koszty kredytu, wymogi dotyczące zasad wymiany informacji kredytowej z bankami, uchwalono również ustawę, która wprowadzi niedługo Rejestr Firm Pożyczkowych przy KNFie – o co Związek Firm Pożyczkowych od dawna zresztą lobbował. Spodziewamy się, że ten trend, który widzimy w zasadzie od wielu lat od kiedy badanie jest prowadzone, utrzyma się i zaufanie – w tej chwili już do instytucji pożyczkowych, bo taka jest nazwa ustawowa – dalej będzie rosło. Przyszłą ambicją jest, aby do 2025 roku, czyli w perspektywie najbliższych 7-8 lat, to zaufanie było na poziomie nie niższym niż średnia dla wszystkich instytucji finansowych.

Jak ocenia Pan świadomość finansową Polaków?

Świadomość finansowa Polaków jest niestety niska, bo brakuje edukacji w szkołach krótko mówiąc. Naszym zdaniem wiedza podstawach bankowości, o tym jak się obchodzić z kredytem, jak zarządzać swoimi domowymi funduszami, powinna być przekazywana wszystkim w szkołach na poziomie np. szkoły średniej. Akcji edukacyjnych nie brakuje, natomiast są to akcje jednorazowe lub też o bardzo małym zasięgu. My nie mamy złudzeń, że stworzenie w Internecie jakiegoś serwisu edukacyjnego – choćby nie wiem jak profesjonalny był – nie rozwiąże problemu tego, że ogólnie wiedza o pieniądzach jest niska, a w Polsce pokutuje jeszcze mit tego, że pieniądze są tematem wstydliwym, o którym nie powinniśmy rozmawiać. Gentlemani o pieniądzach nie dyskutują, po prostu je posiadają – takie jest powiedzenie, natomiast później wynika z tego mnóstwo nieporozumień i niestety mnóstwo złych decyzji finansowych, które ludzie podejmują, a potem mają też często pretensje do instytucji finansowych. Ja nie twierdzę, że banki, firmy pożyczkowe i windykacyjne są poza jakąkolwiek krytyką, bo tak nie jest. Też mamy zjawisko moralnego hazardu polegające na tym, że z jednej strony pracownicy są szkoleni, by obsługiwać klientów jak najbardziej etycznie, a z drugiej strony są rozliczani z planów sprzedażowych. Mamy tutaj konflikt interesów, natomiast ważne jest, aby te interesy wyważyć, klient miał jak najwyższą świadomość i przede wszystkim aby uprościć procedury. My w naszym związku wychodzimy z założenia, że produkty finansowe powinny być nie tylko łatwo dostępne, ale maksymalnie proste po to, żeby były zrozumiałe dla klienta.

Może właśnie chodzi tutaj o to, że klient nie radzi sobie tutaj z nowoczesnymi technologiami?

To chyba nie tutaj jest problem z tego też względu, że nowoczesne technologie wdrożone w dobry sposób są proste w konsumpcji. Wszystkie te nowocześniejsze rozwiązania, które przychodzą do nas z Zachodu i wszystkie te udane wdrożenia charakteryzuje prostota. Wydaje nam się, że nie tutaj tkwi problem zresztą widać to chociażby po pokoleniu osób starszych, które doskonale radzą sobie z obsługą smartfonów, nowoczesnych serwisów, jeżeli tylko mają taką potrzebę. Bariera technologiczna nie jest więc tą barierą najistotniejszą. Chyba po prostu brakuje zaufania na rynku i świadomości, wiedzy finansowej po stronie konsumenta, ale też pewnego rodzaju etyki moralności po stronie niektórych profesjonalnych instytucji finansowych.

Jarosław Ryba – Prezes Zarządu Związku Firm Pożyczkowych. Absolwent Wydziału Nauk Społecznych Uniwersytetu Wrocławskiego. Ekspert w Fundacji Krakowskie Przedmieście. Wydawca Magazynu „Promeritum”. Współautor książki „Finanse osobiste. Zachowania. Produkty. Strategie” wyd. PWN. Autor kilkuset artykułów o tematyce gospodarczo-finansowej i wielu badań oraz raportów o produktach finansowych i zachowaniu konsumentów. Od 2007 r. nieprzerwanie związany z portalem Bankier.pl, w latach 2010 – 2013 jako redaktor prowadzący i analityk rynków kapitałowych. W wolnym czasie aktywny inwestor indywidualny na GPW. Zwolennik wolnorynkowego spojrzenia na gospodarkę.