Maciej Samcik to jeden z czołowych dziennikarzy ekonomicznych w Polsce. W tym roku swój udział na April Consumer Credit Days zaznaczył, moderując panele dyskusyjne, które odbyły się podczas konferencji. Poprosiliśmy o opinię na temat konferencji ACCD oraz korzyści, jakie płyną z podejmowania takich inicjatyw. Rozmawialiśmy również o relacjach polskiego sektora fintech z tradycyjnymi graczami finansowymi. Czy ich działania dążą do współpracy czy może rywalizacji?

Czy taka konferencja jak ACCD jest w ogóle potrzebna?

Jasne. Z całą pewnością branża pożyczkowa i windykacyjna i firmy zajmujące się zarządzaniem wierzytelnościami potrzebują potrzebują takiego forum, na którym będą mogły podyskutować na temat tego co je czeka od strony regulacyjnej – bo te regulacje bardzo szybko się zmieniają – jak i od strony innowacji – jak wiadomo jest coraz więcej innowacyjnych przedsięwzięć wokół tej branży. Można je wykorzystać na swoją korzyść albo potraktować je jako konkurentów i z nimi rywalizować, choć będzie to bardzo trudna rywalizacja. Wydaje mi się, że na tego typu spotkaniach powstają nowe pomysły na nowe modele biznesowe, modele powiązań pomiędzy różnymi częściami tej branży i „linki” do nowych przedsięwzięć, więc w tym sensie jest to bardzo pożyteczna inicjatywa.

W jakiej kondycji Pana zdaniem jest sektor FinTech w Polsce?

Tak naprawdę jesteśmy dopiero w fazie zapoznawczej z fintechami. Myślę, że dopiero w przyszłym roku, może za dwa lata, będziemy wiedzieć w jakiej kondycji jest ta branża. Dzisiaj wiemy, że są to bardzo dobrze zorganizowane start-upy, nowe przedsięwzięcia mające mnóstwo pomysłów i mnóstwo koncepcji na to, jak „zabić” tradycyjny rynek finansowy.

Zabić czy współpracować?

No właśnie – one powstały po to, żeby je zabić, ale wygląda na to, że to się może nie udać, bo o ile fintech ma bardzo sprawne procesy, dobre pomysły i fantastyczną technologię, to nie ma dostępu do klientów i nie ma wiarygodności, którą mają instytucje finansowe. Jakkolwiek wydawało się jeszcze rok temu czy dwa lata temu, że jak przyjadą fintechy to nie pozostanie tu kamień na kamieniu po tradycyjnych instytucjach finansowych różnego gatunku, to dziś wydaje się, że fintechy są skazane na współpracę z tradycyjnymi dostawcami usług finansowych właśnie dlatego, że to właśnie te tradycyjne firmy mają dostęp do klientów i wiarygodność i reputację, która w świadczeniu jakikolwiek usług finansowych jest niezbędna.

jak w tym wszystkim odnajduje się konsument? Wciąż wiele mówi się o tym, że świadomość finansowa Polaków jest mała, a przecież cały czas wchodzą na rynek nowe technologie.

Nowe technologie w założeniu mają ułatwić życie konsumentowi, tzn. konsument, który do tej pory potrzebował sporej wiedzy do tego, by „ogarnąć” kwestie oszczędzania czy inwestowania na emeryturę teraz – w erze fintechów – dostanie prawdopodobnie do ręki narzędzie, które mu to wszystko zautomatyzuje. Głównym wyzwaniem fintechów w relacjach z konsumentem będzie pozyskanie w ich oczach wiarygodności, bo konsument – zwłaszcza w Polsce – jest dość nieufny. Zbyt wiele wydarzyło się w niedalekiej przeszłości powstawania i sprzedaży nieetycznych produktów finansowych, przeróżnych piramid finansowych, dlatego dziś konsument jest nieufny wobec branży finansowej. Rozwiązania fint echowe i pomysły na uproszczenie ludziom życia są dobre, ale potrzebują pieczątki jakości, wiarygodności i uznania konsumenta, co wbrew pozorom wcale nie musi być takie proste.