W Europie zdecydowanym liderem, jeżeli chodzi o liczbę jednorożców jest Wielka Brytania. Na tamtejszym gruncie przyjęły się 22 startupy wyceniane na przynajmniej 1 mld dolarów. Nieźle radzi sobie też Skandynawia. Nawet Estonia wyhodowała już swojego jednorożca, którym jest Skype. Czy i nad Wisłą panuje odpowiednia atmosfera do stworzenia startupowego giganta?

Jednorożce na świecie

W świecie startupów jednorożce nie są mitycznymi stworzeniami, one istnieją naprawdę. W ten sposób nazywamy prywatne przedsiębiorstwa, których wycena osiągnęła 1 mld dolarów. Największymi “stadninami jednorożców” na świecie są Stany Zjednoczone i Chiny. Uber np. jest najdrożej wycenianym startupem na świecie. Spółka, która stworzyła aplikację łączącą pasażerów z lokalnymi kierowcami warta jest 68 mld dolarów i daleko w tyle zostawia swoich najgroźniejszych konkurentów: Didi Chuxing (50 mld), czyli chiński odpowiednik Ubera i Xiaomi (46 mld) – chińską firmę produkującą smartfony. Ponad połowa wszystkich jednorożców ulokowana jest w USA. Biorąc pod uwagę podium najdroższych prywatnych firm na świecie, nie dziwi fakt, że rynek chiński jest pod tym względem drugi. Jednorożce z Państwa Środka to 24 proc. globalnego rynku, a liczy on sobie 222 prywatne firmy.

Najlepsze polskie startupy – jest wśród nich jednorożec?

Na wycenę na poziomie 1 mld dolarów musi złożyć się kilka czynników. Bardzo ważnym elementem jest głębokość rynku, na którym operujemy. Oczywiście nie osiągniemy sukcesu, jeśli nasz produkt nie będzie jakościowo z najwyższej półki. Kiedy już możemy zaoferować taki produkt, przyjdzie nam zmierzyć się z konkurencją, która praktycznie w każdym segmencie nowych technologii jest wyjątkowo silna. Tylko zwycięzca rynkowych zmagań ma szansę dołączyć do klubu jednorożców. Nad Wisłą cały czas czekamy na miliardową firmę.

Istnieją jednak jaskółki na polskim startupowym niebie, które być może w niedługim czasie pozwolą nam dołączyć do najlepszych i największych. Jednym z pretendentów do osiągnięcia tego celu jest spółka LiveChat Software, dostawca usługi, która ułatwia kontaktowanie się z konsumentami w czasie rzeczywistym. Firma działa od 2013 roku, a średni czas funkcjonowania europejskich firm, zanim osiągnęły wartość 1 miliarda to 8 lat. Akcje LiveChat, póki co wyceniane są na ponad 1 mld ale nie dolarów, a polskich złotych.

Inne polskie startupy, które mają szansę zawojować świat:

Estimote – polska firma działająca głównie w Stanach, zajmuje się wdrażaniem beaconów, czyli mobilnych urządzeń, które łączą się z naszymi smartfonami poprzez technologię bluetooth. Beacony Estimote funkcjonują m.in. w Muzeum Guggenheima i na stadionie Camp Nou;
DocPlanner – czyli ZnanyLekarz dedykowany na rynek zachodni;
Cloud Technologies – spółka zajmująca się przetwarzaniem zasobów Big Data w technologii chmury.

Czy FinTech w Polsce jest dobrym środowiskiem dla startupów?

Wartość całego polskiego sektora FinTech według Deloitte wynosi 856 mln euro, czyli nieco ponad 1 mld dolarów. To ponad 8 razy mniej niż wartość najdroższego europejskiego startupu, jakim jest Spotify wyceniany na 8,53 mld dolarów. Nie zmienia to faktu, że jesteśmy fintechowym liderem w naszym regionie. Co więcej, przychylność Polaków wobec rozwiązań łączących finanse i technologie stwarza dobry klimat do dalszego rozwoju sektora. Nad Wisłą dosyć powszechne są transakcje bezgotówkowe, mamy nawet polski system płatności mobilnych, jakim jest BLIK. Wśród rodzimych fintechowych startupów dobrze radzą sobie firmy, które udzielają pożyczek online. W tym segmencie liderami są takie firmy jak Vivus czy Cream Finance, właściciel LendOn i ExtraPortfel.

Skąd polskie startupy biorą pieniądze?

Sukces startupów jest możliwy między innymi dzięki rozrastającym się możliwościom pozyskiwania finansowania. Co prawda wciąż popularny jest bootstrapping, czyli finansowanie działalności z własnej kieszeni, ale istnieją też firmy, które oferują pożyczki na działalność gospodarczą już dzień po rejestracji. Startupy często korzystają też z pomocy aniołów biznesu. W Polsce istnieją sprawne sieci prywatnych inwestorów. Największą platformą skupiającą aniołów biznesu jest Lewiatan Business Angels. Wsparcie prywatnych inwestorów często wiąże się również z zaangażowaniem ich wiedzy i doświadczenia.

Inaczej sprawa wygląda, gdy pieniądze na biznes wykłada fundusz inwestycyjny. W startupy najczęściej inwestują fundusze Venture Capital, które skupiają się na finansowaniu innowacyjnych przedsięwzięć, obarczonych sporym ryzykiem. Inny rodzajem funduszu inwestycyjnego jest fundudsz mezzanine, który jest hybrydą kredytu i finansowania kapitałowego. Fundusze zazwyczaj angażują się w większe przedsięwzięcia niż anioły biznesu i ograniczają raczej jedynie do finansowego wsparcia.

Najbardziej obiecujące polskie startupy fintechowe

Jednorożce występują już w Nigerii. Przedstawicielem Afryki jest Interswitch oferujący cyfrowe transakcje bezgotówkowe – firma zasięgiem obejmuje cały afrykański rynek. Ten przykład pokazuje, że nie ma barier geograficznych dla startupów. Jednak wzorów do naśladowania nie trzeba wcale szukać tak daleko. Swojego jednorożca mają np. nasi mniejsi, południowi sąsiedzi. Czesi odpowiadają za Avast, czyli dobrze znany software antywirusowy.

Być może Polskę do elitarnego grona wprowadzi jeden z fintechowych startupów. FinTech należy do jednego z 3 sektorów, posiadających najbardziej wartościowe jednorożce na świecie. Pozostałe dwa to e-commerce i oprogramowanie oraz usługi internetowe. Z rodzimych startupów, które wprowadzają innowacje do świata finansów, warto zwrócić szczególną uwagę na dwie ciekawe inicjatywy.

Billon

Od dwóch lat na sukces intensywnie pracuje zespół Billon. Jest to wirtualny portfel oparty na technologii blockchain. Aplikacji nie należy jednak mylić z Bitcoinem. Billon operuje realnymi walutami – umożliwia ich błyskawiczne przelewanie bez pośrednictwa jakiegokolwiek banku. Dopiero, kiedy zechcemy wypłacić pieniądze w wersji fizycznej, będziemy musieli zaangażować tradycyjną instytucję finansową. Billon pozyskał w tym roku 2 miliony euro z europejskiego grantu Horizon 2020.

VoicePIN

Innym bardzo ciekawym rozwiązaniem, które ma swoje źródło w Polsce, jest VoicePIN. Firma to startup, który oferuje zabezpieczenie biometryczne oparte na analizie głosu użytkownika. Ten rodzaj uwierzytelniania sprawiłby, że nie musielibyśmy już więcej zapamiętywać haseł. Dostęp np. do bankowości mobilnej albo naszego konta w firmie pożyczkowej uzyskalibyśmy na podstawie unikalnych cech naszego głosu. Aplikacja, póki co funkcjonuje na rynku europejskim, afrykańskim i w Ameryce Południowej. Trwają prace nad modelem biznesowym, który umożliwi wdrożenie VoicePIN w USA. Startup został laureatem 4. edycji konkursu Think Big organizowanego przez UPC Biznes.