Konsumpcja rośnie ponad miarę

2018 rok był dobrym dla polskiej gospodarki, głównie za sprawą rosnącej konsumpcji. Popyt wewnętrzny wzrósł o 5,3 proc., czyli wzrósł bardziej od PKB, które zanotowało wzrost o 5,1 proc. W 2017 roku było to odpowiednio 4,9 proc. i 4,8 proc.

– Niestety, nie jest możliwe utrzymywanie ciągłego wzrostu konsumpcji na tak wysokim poziomie i opieranie na tym wzrostu gospodarczego w długim okresie – skomentował te dane dr Mirosław A. Bieszki, Doradca KPF ds. ekonomicznych. – Prędzej czy później konsumpcja będzie się normalizować, czego pierwszym sygnałem były dane dotyczące nastrojów konsumenckich za IV kwartał 2018 roku, pochodzące z różnych, niezależnych badań. Pamiętajmy też, że zawsze złotówka więcej na konsumpcję oznacza mniej na oszczędności.

Wszystko wskazuje na to, że szczyt koniunktury mamy już za sobą. Świadczą o tym m.in. nastroje gospodarstw domowych. Prawdopodobnie wzrost płac wreszcie wyhamuje, a to przełoży się na obniżenie nastrojów konsumentów. Pracodawcy twierdzą, że nie stać ich już na dalszy wzrost płac, bo stracą przez to na konkurencyjności. Również program PKK (pracowniczych planów kapitałowych) będzie skutkował większymi kosztami pracy.

Konsumpcja będzie jednak dalej głównym motorem napędowym wzrostu gospodarczego w Polsce. Nie ma innej możliwości, gdyż Niemcy wchodzą w okres recesji, a inwestycje wciąż nie rosną tak szybko jak powinny. Rząd o tym wie i dalej będzie inwestował w zwiększenie konsumpcji krajowej. Stąd pojawiło się rozszerzenie programu 500+ i tzw. trzynasta emerytura.

Jest to ryzykowny pod względem ekonomicznym zabieg – Polska nie znajduje się przecież w stanie recesji, nie ma więc potrzeby zwiększać wzrostu PKB przez transfery socjalne. Bardziej obecnie przydałoby się polskiej gospodarce oszczędności i inwestycje. Co jeśli przyjdzie załamanie gospodarki pomimo inwestycji w konsumpcję? Wtedy nie będzie już żadnej możliwości dalszego manewru przez zwiększenie wydatków socjalnych.

Większa konsumpcja to więcej kredytów

Rozbudzona konsumpcja spowodowana wzrostem płac, programami socjalnymi i spadającym bezrobociem skłania konsumentów do zaciągania kredytów. W 2018 roku szczególnie wzmocnił się sektor kredytów hipotecznych. Wciąż jednak na tle UE udział kredytów hipotecznych w PKB jest na niskim poziomie. Mamy w tej kategorii czwarte miejsce od końca. Inaczej jest z kredytami konsumpcyjnymi – tu Polska jest w czołówce z poziomem 9 proc. takich kredytów w stosunku do PKB.

– Pomimo zwiększonej zdolności do zaciągania zobowiązań, gospodarstwa domowe bynajmniej nie żyją „na kredyt”, choć już blisko połowa dorosłych Polaków ma do spłacenia zobowiązania kredytowe i/lub pożyczkowe. Byłoby tak, gdyby wydatki rosły szybciej niż dochody osobiste. Tymczasem – jak pokazują dane GUS – nadwyżka dochodów nad wydatkami jest znaczna. Według danych GUS w latach 2015–2018 wydatki na osobę wzrosły o 14% przy wzroście dochodów o 22%. W roku ubiegłym poziom wydatków był szacowany na 1 250 PLN, podczas gdy dochód wzrósł do 1 693 PLN – przytoczył dane dr Mirosław A. Bieszki.

Kredytodawcy na razie się cieszą, ale czy mają z czego?

Na silnej tendencji do wzrostu konsumpcji korzystają kredytodawcy. Liczba klientów sektora pożyczek wzrosła w 2018 roku o 19,1 proc., czyli znacznie więcej niż liczba klientów sektora bankowego, których przyrost wyniósł zaledwie 0,23 proc. Nie ma to jednak większego znaczenia w rywalizacji między bankami a firmami pożyczkowymi. Sektor bankowy jest tak duży, że w ujęciu całościowym, licząc razem nowych klientów pożyczek i kredytów, wzrost nie przekroczył 1 proc. W dodatku nastąpiło to głównie w pierwszym półroczu 2018 roku.

Dynamika sprzedaży kredytów gotówkowych w ujęciu ilościowym w 2018 roku była wyższa niż w roku 2017. Inaczej miały się kredyty ratalne. Ich sprzedaż rosła jedynie do sierpnia, a w IV kwartale sprzedało się ich mniej, niż w tym samym kwartale roku 2017. Spadek liczby sprzedanych pożyczek był jeszcze głębszy.

Mniejsza sprzedaż w ujęciu ilościowym została złagodzona przez większą średnią kwotę kredytu. Średnia kwota kredytu gotówkowego wynosi obecnie 18,3 tys. złotych. Dynamika kwoty kredytu rosła w ostatnich latach w granicach od 2,2 do 2,5 proc. Pożyczki pozabankowe rosły znacznie szybciej – aż o około 30 proc., zarówno w 2017, jak i 2018 roku. Obecnie średnia kwota pożyczki wynosi 2,7 tys. złotych.

Również okres, na który Polacy zaciągają zobowiązania, stale się zwiększa. Okres zobowiązania przeciętnego kredytu gotówkowego wydłużył się od 2016 roku o około 6 miesięcy. Wszystkie kredyty spłacamy średnio w ciągu 22 miesięcy. To wzrost o 2 miesiące czasu.

Wzrost kwot i czasu spłaty kredytów nie stanowi zagrożenia dla gospodarstw domowych, gdyż równocześnie z nimi rosną płace i spada bezrobocie. Załamanie gospodarcze jednak kiedyś przyjdzie i pierwsze odczuje je branża finansowa. Można jednak stwierdzić, że jest ona dziś silniejsza niż w 2009 roku.