Powszechnie komentowana ustawa spotyka się z kolejnymi słowami krytyki. Niektórzy eksperci wskazują, że proponowane zmiany mogą negatywnie odbić się na gospodarce. W tym przypadku problem miałby zakres większy niż działalność instytucji pozabankowych.

Kontrowersyjny projekt ustawy

Rozważając kwestię proponowanych zmian należy sprecyzować, czego dokładnie mają one dotyczyć. Chodzi tu głównie o przepisy dotyczące udzielania pożyczek krótkoterminowych, a konkretnie wysokości dodatkowych opłat, które niejednokrotnie im towarzyszą. Zgodnie z nowymi przepisami, maksymalna prowizja, jaką mogłyby pobierać firmy pożyczkowe wynosiłaby 10%. Tak samo jest w przypadku pozostałych kosztów wypłaconej kwoty w skali roku. Do tej pory prowizja mogła wynosić do 25%, zaś pozostałe koszty do 30%. Jak widać, różnice są bardzo duże. Ponadto wszystkie koszty pozaodsetkowe kredytu będą mogły wynosić do 75% całej wartości kredytu. Obecnie mogą one sięgać nawet 100%. Jak widać różnica parametrów jest bardzo znacząca.
Eksperci przewidują, że takie przemiany mogą doprowadzić do upadku wielu firm pożyczkowych, które nie będą w stanie dostosować się do nowym wymogów. Nie dość, że doprowadziłoby to do wzrostu bezrobocia, to jeszcze rozwinęłaby się tzw. szara strefa. Co za tym idzie, upowszechniłyby się praktyki związane z pożyczaniem na zawyżony procent. W efekcie wprowadzana ustawa pogorszyłaby obecny stan rzeczy, zamiast doprowadzić do jego poprawy.

Firmy pożyczkowe mogą ucierpieć

Proponowanym regulacjom najbardziej przeciwne są instytucje pozabankowe, które udzielają pożyczek krótkoterminowych. Obawiają się, że stracą na tym klienci, którzy posiadają niską wiarygodność finansową. Wpływ proponowanych przemian ma już swoje odbicie m.in. w postaci słabnącej pozycji akcji giełdowych IPF, czyli firmy, do której należy Provident Polska. Akcje instytucji, do której należy jeden z najbardziej znanych w Polsce pożyczkodawców, spadły już o połowę.

Pytania o słuszność proponowanych zmian

Przedstawiciele Ministerstwa Finansów przygotowali ekspertyzę odnoszącą się do projektu urzędników resortu sprawiedliwości. Pojawiają się wątpliwości na temat tego, czy nowelizacje nie odbiją się negatywnie na sektorze gospodarki. Mogłyby mieć one potencjalny wpływ na przychody budżetu państwa, produkt krajowy czy akcję kredytową.
Wątpliwości dotyczące programu ma także Ministerstwo Rozwoju. Instytucja zwraca uwagę na brak realnej oceny tego, jak ograniczenia nakładane na branżę pożyczkową wpłyną na sytuację klientów instytucji pozabankowych. Istnieje duże ryzyko, że zostaną oni pozbawieni możliwości uzyskania wsparcia finansowego. Taka sytuacja sprzyjałaby rozwojowi wspomnianej już szarej strefy, której funkcjonowania praktycznie nie dałoby się monitorować.

Temat ustawy antylichwiarskiej wciąż aktualny

Dyskusja ma duże znaczenie dla kwestii ustawy antylichwiarskiej. Jednak towarzyszy jej nieufność wobec wspomnianych ekspertów. Zarzuca się im chęć budowania swojej pozycji politycznej w obecnej sytuacji, nie zaś zainteresowanie osobami, które najdotkliwiej odczują wpływ nowych regulacji. Można się spodziewać, że nie jest to koniec burzliwych dyskusji i temat ustawy antylichwiarskiej powróci jeszcze niejednokrotnie.

„Wprowadzanie zmian w zakresie ustawy powinno być procesem kilkustopniowym. Powinna mu towarzyszyć dokładna analiza sytuacji w branży pożyczkowej. Dopiero właściwe wnioski oraz wiarygodne prognozy mogą być podstawą do przeprowadzania reform. Tylko przemyślane decyzje mogą zaowocować korzystnymi przemianami. Wtedy firmy pożyczkowe będą mogły zachować stabilność, jednocześnie dostosowując się do obowiązujących norm prawnych” − komentuje Tymon Zastrzeżyński, ekspert pozyczkaportal.pl.