W grudniu najważniejszym tematem były plany Ministerstwa Sprawiedliwości. Ministerstwo planuje wprowadzić kolejne obostrzenia do aktualnie obowiązujących rozporządzeń dotyczących rynku pożyczkowego. Dlatego zamiast poczuć klimat świąt, musiałem – tak jak wiele innych ekspertów – dokładniej przyjrzeć się zmianom, jakie mogą negatywnie obciążyć całą branżę finansową, nie tylko rynek pożyczkowy.

Zmiany w ustawie antylichwiarskiej

7 grudnia jest ważnym dniem dla sektora FinTech. To właśnie wtedy bowiem Ministerstwo Sprawiedliwości dowiedzieliśmy się o projekcie zmian w ustawie antylichwiarskiej. Jego głównym celem jest wprowadzenie kompleksowych działań, które mają zlikwidować patologię lichwiarskich pożyczek, ingerując w prawo karne i stosunki cywilnoprawne. Kluczowym punktem niniejszego projektu jest zmniejszenie kosztów pozaodsetkowych, jakie w tym roku już zostały uregulowane.

Nowe limity kosztów pozaodsetkowych

O pierwszych regulacjach kosztów pozaodsetkowych mówi ustawa antylichwiarska z 11 marca 2016 roku. Według jej postanowień, pożyczkodawcy nie mają już prawa według własnych ustaleń i upodobań wyznaczać wysokości opłat oferowanych pożyczek. Ustawa antylichwiarska wprowadziła limit kosztów. Od marca nie mogą być one większe niż 25 proc. pożyczonej kwoty oraz 30 proc. tej samej kwoty w odniesieniu do całego roku. Wedle nowego projektu, firmy pożyczkowe będą czerpać jeszcze mniej zysków z udzielanego wsparcia finansowego. Ministerstwo Sprawiedliwości zakłada, że koszty mają wynosić maksymalnie 10 proc. całkowitej kwoty pożyczki oraz 10 proc. tej kwoty wyrażonej w stosunku rocznym. W całym okresie kredytowania koszty pozaodsetkowe nie mogą być większe niż 75 proc. ogólnej wartości zobowiązania. Jeśli normy zostaną przekroczone, na pożyczkodawcę może zostać nałożona kara pozbawienia wolności od 3 miesięcy do nawet 5 lat.

Zmiany – ale czy na lepsze?

Zmiany Ministerstwa Sprawiedliwości nie przyniosłyby korzyści dla rynku finansowego. Wręcz przeciwnie, doprowadziłyby do wielu przykrych konsekwencji. Jakich?

  • Przede wszystkim powinniśmy się spodziewać powstania grupy osób wykluczonych z rynku finansowego. Nie wszyscy ludzie, szczególnie młodzi, mają szansę zaciągnąć kredyty. Nie mają historii kredytowej, dlatego nie wykazują się wiarygodnością dla banków. Szybkie pożyczki gotówkowe są ich jedyną szansą, aby uzyskać wsparcie budżetu.
  • Pożyczki na małe kwoty zostaną zupełnie wyeliminowane z oferty pożyczkodawców. W związku z tym nawet, kiedy będziemy potrzebować niewielkiej kwoty, zaciągniemy nie kilkaset, ale kilka tysięcy złotych. Nie przyniesie to żadnych pozytywnych efektów – nie dość, że poniesiemy wyższe koszty, to wydamy znacznie większe sumy. Często na niepotrzebne zakupy, o których w innych okolicznościach nawet byśmy nie pomyśleli.
  • Działalność firm pożyczkowych przestanie być rentowna, ponieważ możliwe maksymalne koszty nie pokryją weryfikacji w bazach dłużników, obsługi klienta, a nawet jego pozyskania. Pożyczkodawcy będą zmuszeni podnieść minimalną kwotę zobowiązań, ponieważ niskie świadczenia będą zupełnie nieopłacalne. Część z nich zrezygnuje z prowadzonej działalności, przyczyniając się do zmniejszenia konkurencji i pogorszenia warunków świadczeń oferowanych potencjalnym pożyczkobiorcom. Każdy będzie chciał osiągnąć maksymalną stopę procentową, przez co osoby, które korzystały z pożyczek o mniejszych kosztach, zostaną ich pozbawione.
  • Rozwinie się szara strefa oraz podziemie lichwiarskie, a potrzebujący pomocy finansowej będą szukać wsparcia u znajomych i rodziny. Nastanie lepszy czas dla lombardów, ale gorszy dla większości ludzi, którzy w celu zdobycia pieniędzy będą musieli wyprzedawać majątek albo dopuszczać się innych, już karalnych czynów.
  • Straci także budżet państwa, ponieważ ograniczone będą wpływy z podatków CIT, PIT i VAT.

Kto straci najwięcej?

Kto zatem straci najwięcej? Osoby, które potrzebują drobnego wsparcia, ponieważ bieżąca wypłata nie pokrywa wszystkich kosztów. Pieniądze są niezbędne do zakupu leków, opłacenia mieszkania czy zaopatrzenia się w jedzenie. Wysokie pożyczki nie są im potrzebne. Muszą zaciągnąć niewielką kwotę, bez problemu ją spłacając – przy obecnych warunkach zaś tacy ludzie zostaną zupełnie wykluczeni z możliwości korzystania ze świadczeń instytucji pozabankowych. Zmiany są potrzebne w każdej dziedzinie, ale tylko racjonalne i przemyślane działania przyniosą faktyczne korzyści. Projekt Ministerstwa Sprawiedliwości wymaga dalszych analiz, przede wszystkim ekonomicznych. W przeciwnym wypadku ograniczy klientom dostęp do tak pożądanych przez nich usług, a także podetnie skrzydła instytucjom pozabankowym.

Co postanowiły banki w temacie sektora FinTech?

Odchodząc od tematu projektu ustawy, sprawdźmy, co postanowiły banki – czy w 2017 roku chcą traktować FinTech jako zagrożenie, czy jednak współpracować z nim? Rozwiązania technologiczne mają wspierać usługi finansowe, dlatego warto zmierzać w kierunki symbiozy, a nie walki. Szczególnie, że według badań 86 proc. start-upów chce współpracować z liderami branżowymi. Głównie dlatego, że instytucje te posiadają znacznie większe bazy klientów . W związku z tym, bez wątpienia będziemy mogli obserwować kolejne działania zmierzające do współistnienia i wzajemnej kooperacji. Tym bardziej, że sektor pożyczkowy cały czas inwestuje w fintechowe rozwiązania i banki mogą się wiele nauczyć. W 2016 roku prym wiodły możliwości szybszego zweryfikowania wiarygodności osoby, która ubiega się o wsparcie swojego budżetu oraz łatwiejsza ocena jej zdolności kredytowej. Ma to ogromne znaczenie, ponieważ przyspiesza cały proces starania się o pożyczkę, a na czasie przede wszystkim nam zależy. Dlatego też nowinki technologiczne mają coraz większe znaczenie dla banków. Widzą, jak wiele mogą dzięki nim zyskać. Najważniejsze znaczenie dla 17,9 proc. tradycyjnych banków ma przetwarzanie danych w chmurze oraz Big Data . Rozwiązania technologiczne wpływają na cały sektor finansów, a co ważniejsze – oddziałują również na życie społeczeństwa, ułatwiając ludziom codzienne funkcjonowanie.

Co zdarzy się w branży FinTech w 2017 roku?

Ostatni miesiąc roku to czas, kiedy zaczynamy snuć przewidywania na kolejny okres. Wielu z nas zastanawia się, jakie kolejne zmiany przyniesie nam sektor FinTech. Jak mówią redaktorzy Fintek.pl, „FinTech” jest aktualnie najgorętszym pojęciem świata biznesu. Co zatem zmieni postęp technologiczny? Przede wszystkim przestaniemy używać kart kredytowych oraz debetowych. Telefon komórkowy już dawno nie jest wykorzystywany wyłącznie do dzwonienia. Ale teraz może w głównej mierze służyć do przeprowadzania płatności. Popularne staną się także usługi tu i teraz, czyli takie, za które dokonujemy płatności i jakie z miejsca otrzymujemy. Jak to możliwe? Na myśl przychodzą oczywiście drony. Ponadto, istotnym tematem będzie zabezpieczenie płatności mobilnych, z racji że rozwiązania mobilne zaczynają górować nad tradycyjnymi. Trzeba właściwie zabezpieczyć klientów, aby wartościowe dane kontaktowe nie dostały się w niepowołane ręce. Prostsze będzie również fakturowanie, a sztuczna inteligencja być może stanie się faktem. Roboty już niedługo mogą zostać doradcami bankowymi. Co zatem przyniesie Nowy Rok? Już niebawem przekonamy się na własne oczy. Nie da się bowiem ukryć, że branża FinTech stale się rozwija, a do 2020 roku sektor fintechowy może być wart nawet 130 mld euro.

Sam polski rynek, jak wskazują najnowsze badania, wycenia się już na 830 mln euro, co świadczy o niezaprzeczalnym potencjale rozwoju tej branży na terenie Europy Środkowo-Wschodniej .